Hate\Love, czyli 'Down Shift. Bez hamulców'

"Down Shift. Bez hamulców", K.Bromberg

PRZEDPREMIEROWO

Stygmatyzacja


Niewiele jest autorek romansów, do których regularnie wracam. Jeszcze mniej jest tych, których nowo wydane książki są dla mnie, jako czytelniczki i kobiety, atrakcyjne i pożądane. Zazwyczaj romanse odrzucają mnie swoją powierzchownością. Zaślepieniem bohaterów i brakiem autentyczności. Nie tylko mnie. Wielu czytelników stygmatyzuje romanse jako książki niewartościowe i zwyczajnie głupie. 

Przykrym pozostaje fakt, że rynek jest nieszczególnie wybredny. W związku z tym przeciętny czytelnik w swoim życiu spotyka się z wieloma pozycjami, które nie zasługują na miano prawdziwych romansów. Są to często harlequiny lub książki erotyczne. Z tego względu dopracowane i wciągające pozycje z gatunku romans docierają do mniejszej grupy odbiorców. Zapalonych miłośniczek, które śledzą dynamicznie zmieniający się rynek wydawniczy. 

K.Bromberg jest autorką, która może pochwalić się pokaźnym dorobkiem pisarskim. "Down Shift. Bez hamulców" jest ósmą pozycją w serii Driven i dwunastą wydaną i opatrzoną jej nazwiskiem. Swoimi książkami nawróciła przynajmniej kilka kobiet, które stroniły od romansów. Stanowi stały punkt w wydawniczym świecie pisząc o miłości, seksie i życiu z lekkością, której każda z nas pragnie.


Hate\Love


"Down Shift. Bez hamulców", tak jak każda poprzednia i zapewne nadchodząca książka Bromberg, ma w sobie coś nieodpartego. Przyciąga i wabi już od pierwszych stron. 


(...) różnica pomiędzy tym, czego chcemy, a tym, czego potrzebujemy, to cienka linia zwana samokontrolą.

Getty i Zander, czyli narratorzy, stanowią podręcznikowy przykład głównych bohaterów. 
Są wystarczająco autentyczni, by czytelnik mógł się z nimi utożsamić, ale jednocześnie zawierają w sobie wiele nieuchwytności i magii. 
Sprawia to, że odbiorca nie tylko uznaje ich za prawdziwe jednostki, z krwi i kości. Budzi się w nim także ciche pragnienie, by uciec od odpowiedzialności. By spróbować życia, w którym zawsze znajdzie się miejsce na happy end. Jest to potrzeba, której nigdy nie uda nam się zaspokoić, ponieważ nasza codzienność, w przeciwieństwie do książkowej, naznaczona jest niepokojem. Dlatego z taką siłą i nieustępliwością kochamy lub nienawidzimy romansów. 

Nie mogę świadomie wciągnąć cię w mój sztorm, nie pokazując ci, gdzie jest latarnia, tak być wiedziała, jak z tego wyjść, zanim jeszcze zrobisz pierwszy krok. (...) Pokazuję ci, gdzie jest latarnia, Getty. Wskazuję ci wyjście. Od ciebie zależy, czy chcesz wejść w mój sztorm, zanim przejdzie, czy też wybrać bezpieczną drogę. Nie mogę zdecydować za ciebie.

Nie tylko bohaterowie są mocną stroną tej pozycji. Przede wszystkim ich opowieść umiejscowiona jest w rzeczywistości zbudowanej dawno temu, na potężnych fundamentach, które sięgają aż do pierwszej części Driven. Bohaterowie zaś, choć młodzi i niedoświadczeni, wykształciły silne więzy z postaciami, których znamy z poprzednich części. 


Bez hamulców


Bromberg jest autorką, która zauroczy nawet najbardziej zatwardziałych przeciwników romansów. Taki jej urok i skaza, ponieważ od tak utalentowanej pisarki czytelnik wymaga coraz więcej. Każda kolejna książka winna być bardziej dopracowana niż poprzednia. "Down Shift. Bez hamulców" to, jak dotąd, najbardziej dopieszczona część serii. 


(...) ludzie to stworzenia, które z natury unikają niebezpieczeństw. Chcemy dominować, mieć kontrolę, a mimo to najmniejsze pęknięcie w naszych fundamentach jest w stanie zatrząsnąć naszym światem.

Obiecałam sobie, że będę delektować się lekturą. Jednak moje hamulce zniknęły w chwili, gdy trafiła w moje ręce. Jeden dzień. Jedna noc. Kilka uronionych łez i straconych oddechów. Tak wygląda bilans na dziś.


Książka przeczytana i zrecenzowana dzięki uprzejmości Wydawnictwa Editio
Dziękuję :)
Recenzja jest w całości moją subiektywną opinią.

Kryśka

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Back
to top